Byłam w weekend na szkoleniu - tym razem w roli uczestnik... chciałam poznać zagadnienie i generalnie - jak zwykle zresztą - podejrzeć warsztat trenerski WIELKICH....
Problem w tym, że Trenerka nie była jedną z WIELKICH (no chyba, ze z nazwiska) a jednocześnie była bardziej osobą prowadzącą szkolenie....
Chyba ogólnie mam skrzywienie po kursach trenerskich, szkole trenerów i jako że prowadzić będę sama zajęcia w ramach szkoły trenerów - ale tylu podstawowych błędów na raz na jednym szkoleniu w wykonaniu 1 osoby nie widziałam jeszcze, a jakiś czasu już się obracam w tym świecie (jakiś czas = ponad dekada!!!!)
po pierwsze, proszę was, dyrektywny styl prowadzenia zajęć - jakoś mam dziwne wrażenie, że dyrektywizm w takich przypadkach wynika z braku pewności siebie i braku charyzmy, postawienia zakazów i nakazów już na wejściu, żeby pokazać swoją przewagę (m.in. było o partnerstwie trenera i grupy podczas prowadzenia szkoleń); tak więc strasznie agresywny i dyrektywny styl prowadzenia zajęć ....
po drugie, niewybaczalne, niepowtarzalne - przerywanie uczestnikom, nie pozwalanie na ukończenie wypowiedzi
po trzecie - o zgrozo! - wchodzenie w utarczki słowne z uczestnikami, unoszenie się niemal gniewem... nie dotyczyło to mnie bezpośrednio, ale nie chcę nawet myśleć, jak ci, których to dotyczyło, mogli czuć się...
po czwarte - pisanie na flipie literami pisanymi, na dodatek cholernie, cholernie niewyraźnie, skrótowo ....
po piąte - kontrakt w zasadzie składał się z zasad osoby prowadzącej, zabrakło 1 podstawowej szkoleniowej kontraktowej zasady - zasady 4 ścian
po kolejne - realizowanie planu od A do Z bez odrobiny elastyczności, poszanowania potrzeb socjalnych uczestników (np. w niedzielę zaczęliśmy od 9, a obiad był na koniec czyli o 16, pomijam, ze miał być 15.30 ale prowadzącej osobie nie spieszyło się z zakończeniem, mimo ewidentnych sygnałów dochodzących z grupy - werbalnych, mimicznych, proksemicznych)
no i chyba już ostatnie: osoba prowadząca wielokrotnie powtarzała, ze pytania na końcu, pytania na końcu - niepotrzebnie przeciągają nie starczyło czasu na te pytania - a jedna z osób uczestniczących siedziała, mimo, że bardzo się spieszyła, do końca siedziała chcąc zadać 1 pytanie ,
Reasumując: merytorycznie szkolenie było ciekawe, coś z niego wyniosłam (poza gadżetami - 1 fajny energizer); organizacyjnie wszystko ekstra (sala, przerwy, materiały, posiłki, hotel, parking, klimatyzacja, balkon dla palących)
Sposób prowadzenia jednak skutecznie te powyższe pozytywne zjawiska zniwelował... w zasadzie sprowadził do 0 prawie - osoba prowadząca, która wg mnie jak na taki staż pracy nie powinna popełniać takich podstawowych dość błędów po prostu "odbębniła" kolejną grupę szkoleniową....
Wiem z doświadczenia, ze prowadzenie ciągle tych samych zajęć wg tego samego scenariusza w krótkim czasie skutecznie wypala, ale wiem również, ze zasady work/life balance nakazują zrobienie sobie czasem przerwy :)
Obyśmy MY, Trenerzy nie zachowywali się jak Osoby prowadzące zajęcia
pozdrawiam
Trenerka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz