ehh
właśnie padłam ofiarą własnego ... nie wiem jak to określić... zwlekania... ponieważ nie byłam zdecydowana / pewna swojego wyjazdu na szkolenie i podjęłam tę decyzję dopiero wczoraj wieczorem z ciężkim sercem i w rozterce dzisiaj się okazało, że za późno i że nie ma już miejsc. Walizka z bagażniku, dom zorganizowany na wyjazd a tu dupa... z jednej strony trochę mi lżej bo moje wewnętrzne drugie ja mówiło, ze nie powinnam jechać, a z drugiej strony ... bardzo ciekawe szkolenie no i z Katarzyną (tą mniej rozgarniętą) ...
smutek trochę mnie ogarnął. :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz